Grupa EPL

Wizyta we wschodniej Ukrainie 7.07 - 9.07

Prof. Rosati - jako Przewodniczący Delegacji European Parliament ds. Ukrainy - przyleciał do wschodniej Ukrainy, by do poniedziałku zapoznać się z sytuacją w tym, pochłoniętym przez konflikt, regionie. Pierwszego dnia wizyty Profesora Rosatiego we Wschodniej Ukrainie wylądował w Dnipro, następnie zwiedził muzeum poświęcone wojnie oraz odwiedził szpital, gdzie leczy się rannych w walkach. Możliwość zobaczenia na własne oczy okrucieństwa tej wojny daje lepsze zrozumienie tego, na jakie problemy napotyka Ukraina w związku z wojną, którą prowadzi Rosja na terytorium tego kraju. 

To właśnie niedziela - czyli drugi dzień wizyty we wschodniej Ukrainie - była głównym dniem wizyty Profesora w tym regionie. Choć był to dzień bardzo długi, dał on możliwość doświadczenia wielu przybliżenia wielu problemów, z którymi borykają się Ukraińcy z tego regionu. Z samego rana (8:00) Prof. Rosati odwiedził Szyrokine, które kiedyś było znanym letnim kurortem, a aktualnie jest wioską-widmem, w której nie ma ani jednego nierozbitego okna. W nocy przed naszym przyjazdem do Szyrokine, miejscowość ta została ostrzelana przez pro-rosyjskie siły. 

To właśnie z niegdysiejszymi mieszkańcami tego miejsca, Prof. Rosati spotkał się następnie w Mariupolu, w ośrodku dla przesiedleńców (które było współfinansowane przez środku Unii Europejskiej). Osoby te od ponad dwóch lat nie mają dostępu do swoich domów (w których zostawili dosłownie wszystko, w tym dokumenty), a gdy zobaczyli zdjęcia swojego ukochanego miasteczka, nie mogli uwierzyć, co z niego zostało.

Kolejne spotkanie w Mariupolu to dyskusja z włodarzem tego miasta. Zauważył on, że dla niego i całego miasta, przesiedleńcy wewnętrzni są oczywiście swoistym wyzwaniem logistycznym (miasto nie posiada wystarczająco dużo mieszkań, które mogą być im odstąpione), ale są przede drogocennym nabytkiem dla regionu i miasta - są bowiem wśród nich lekarze, inżynierowie czy inni specjaliści. Miasto wita ich z otwartymi ramionami.

Bezpośrednio po tym spotkaniu, Prof. Rosati miał okazję posłuchać prezentacji służb ukraińskich w sprawie wojny informacyjnej i "fake news" Rosji wobec Ukrainy. Jak powtórzono kilkukrotnie podczas spotkania - propaganda rosyjska jest niemniej groźną bronią niż strzały w Ukrainie, bo działa ona także na obywateli wielu państw świata.

Kolejnym punktem misji było zwiedzenie morskiej bazy wojskowej w Mariupolu i przekonanie się, jak nowoczesny i sprawny sprzęt posiada armia ukraińska. Jako że aktualnie Ukraina przeznacza ok. 5% swojego PKB na armię, wiele statków, aut wojskowych czy różnego rodzaju typów broni było wyprodukowanych w ostatnich 2-3 latach. Mając szansę płynąć jednym ze statków, doświadczyliśmy tego, jak sprawny jest sprzęt i jak wielkie i zmotywowane są morale tych młodych ukraińskich żołnierzy. 

Po krótkim locie helikopterem, na własne oczy zobaczyliśmy jak wygląda tzw. "checkpoint" graniczny między terenami Ukrainy okupowanymi przez siły prorosyjskie a tymi przez ukraińskie wojsko. Między punktem granicznym kontrowanym przez siły pro-rosyjskie, a tymi kontrolowanymi przez #Ukraina znajduje się puste pole o długości 9 km. 9 kilometrów pustkowia, ziemi "niczyjej", a w oddali co chwilę słychać było strzały... 

Przez cały wyjazd Prof. Rosati jak również niemiecki poseł Michael Gahler byli chronieni przez policję i służby. Dziękując za świetną organizację wyjazdy stronie ukraińskiej (szczególnie niezastąpionej posłance Mariya Ionova), wraz z Prof. Rosatim lepiej mogliśmy zrozumieć problemy ludzi mieszkających i pracujących w tym niebezpiecznym regionie oraz zobaczyć ogrom strat, z którymi każdego dnia muszą radzić sobie nasi wschodni sąsiedzi. Te momenty na jeszcze długi czas pozostaną w pamięci uczestników tej misji. 

Kolejna wizyta w Ukrainie już we wrześniu, ale do tego czasu o Ukrainie i tak nadal będziemy pamiętać. Bezpieczeństwo i dobrobyt Ukrainy to także bezpieczeństwo i dobrobyt Polski i Unii Europejskiej - musi to zostać powiedziane bardzo wyraźne i powtarzane na każdym kroku. Dlatego też nasz wschodni sąsiad musi być priorytetem dla polityki zagranicznej państw Unii Europejskiej i Polski, a kary/sankcje wobec Rosji powinny być jeszcze bardziej rygorystyczne tak długo, aż nie przestanie ona destabilizować sytuacji w Ukrainie.